Geoblog.pl    wallflower    Podróże    Work&Travel USA 2014    Przystanek 8: Antelope Canyon, Monument Valley i powrót do Las Vegas
Zwiń mapę
2014
05
wrz

Przystanek 8: Antelope Canyon, Monument Valley i powrót do Las Vegas

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Las Vegas
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 14703 km
 
Kolejny dzień jest naszym ostatnim dniem na Zachodnim Wybrzeżu… Za kilkanaście godzin dotrzemy do Las Vegas, oddamy nasz samochód, po czym wkroczymy na pokład samolotu i polecimy na Florydę. Zanim to jednak nastąpi, czeka nas długi i pełen wrażeń dzień.
Budzimy się po godz. 6:00 i tuż po śniadaniu wybieramy się na pocztę, żeby w końcu wysłać pocztówki do rodziny i znajomych, po czym ruszamy w trasę. Ze względu na to, że nasz pierwotny plan uległ dość znacznej zmianie (jedyna droga dojazdowa do Antelope Canyon od strony południowej była zamknięta), mamy możliwość zaliczyć dodatkowy punkt na naszej trasie, czyli Monument Valley. Kiedy dojeżdżamy na miejsce, zatrzymujemy się na dłuższą chwilę i robimy sesję zdjęciową z samochodem, który służył nam przez całe 10 dni naszej podróży po parkach narodowych i do którego zdążyłyśmy się przyzwyczaić ;) Po zdjęciach z naszym autkiem, przychodzi czas na klasyczne zdjęcia „z drogi”, czyli każda z nas po kolei siada, kładzie się, staje na rękach itd. na jezdni, a w tle rozpościera się bajeczne i trochę nie z tego świata Monument Valley. Zdjęcia wychodzą pięknie, więc niechętnie jedziemy dalej.
Kolejny przystanek to Antelope Canyon, jednak ze względu na problemy z ustaleniem w jakiej strefie czasowej się znajdujemy (na granicy stanu przesuwamy czas o godzinę), okazuje się, że mamy 1,5h do zagospodarowania, a nie 0,5h jak początkowo myślałyśmy. Wykorzystujemy ten czas, żeby zobaczyć Horseshoe Bend – kolejne miejsce, którego nie było w naszym planie, a do którego trafiłyśmy dzięki przypadkowo znalezionemu zdjęciu w jednej z broszur informacyjnych. Mogę powiedzieć tylko jedno: warto tu przyjechać. Jest to punkt, w którym rzeka Kolorado zmienia swój bieg o 180 stopni, przyjmując w ten sposób kształt podkowy. Do tego dochodzi jeszcze zielonkawo-turkusowy kolor samej wody i piękny obrazek mamy gotowy :) Jedyny problem stanowi fakt, że niezależnie jak bardzo bym się starała, nie jestem w stanie uchwycić całej „podkowy” na jednym zdjęciu. Polecam zatem przed wybraniem się w to miejsce, zaopatrzyć się w szerokokątny obiektyw ;)
Po krótkim spacerze wzdłuż Horseshoe Bend, wracamy do Antelope Canyon, gdzie czekamy na początek wycieczki. Trzeba w tym miejscu wyjaśnić parę rzeczy. Po pierwsze, Antelope Canyon dzieli się na dwie części – Lower i Upper Canyon, z czego Upper jest bardziej popularny wśród turystów. Ze względu na to, że chcąc wybrać się na wycieczkę w Upper Canyon, trzeba kupować bilety z wyprzedzeniem, decydujemy się na odwiedzenie dolnej części kanionu. Druga sprawa, którą trzeba wziąć pod uwagę, to konieczność wykupienia wycieczki z przewodnikiem - nie ma możliwości zwiedzania kanionu na własną rękę. Kolejna rzecz to cena takiej wycieczki – za bilet wstępu musimy zapłacić 28$ od osoby, bo nasz karnet „America the Beautiful” pokrywa koszty wstępu tylko do parków narodowych i federalnych, a Antelope Canyon do nich nie należy.
Bardzo długo czekałam na ten dzień, kiedy będę mogła wreszcie zobaczyć Antelope Canyon – początkowo miałyśmy trafić tu drugiego dnia naszej trasy po parkach, a ostatecznie skończyło się na 10-tym dniu. Dlatego kiedy nasza dość spora grupa w końcu rusza z przewodnikiem w dół kanionu, jestem przeszczęśliwa. Mój zapał nieco opada w momencie, gdy okazuje się, że naszym przewodnikiem jest około dwudziestoletni chłopak, piszący co chwilę sms-y na swoim telefonie, niezbyt zainteresowany oprowadzaniem kolejnej już tego dnia grupy. W efekcie podczas ponadgodzinnej wycieczki słyszymy od niego zaledwie parę zdań – w dużej mierze ogranicza się do pokazywania nam miejsc, w których można zrobić najlepsze zdjęcia i poganiania najwolniejszych turystów. Z jednej strony zatem jestem zniesmaczona podejściem naszego „przewodnika”, z drugiej jednak widok Kanionu wynagradza mi wszelkie niedogodności :)
Wspinamy się w górę po podejrzanie wyglądających drabinkach i podziwiamy nieregularne kształty skał Kanionu oraz ich intensywnie czerwony kolor. Choć mówi się, że najlepsze efekty można zobaczyć podczas wschodu lub zachodu słońca, kiedy skały przyjmują jaskrawoczerwoną barwę, ja jestem usatysfakcjonowana tym widokiem, który mam przed sobą. Kiedy po ponad godzinie marszu wynurzamy się na powierzchnię, czujemy spory niedosyt i mamy mieszane uczucia. Moim zdaniem jednak warto wydać te 28$, żeby zobaczyć Antelope Canyon na własne oczy.
Następnie wsiadamy do samochodu i jedziemy już prosto do Las Vegas. Ze względu na to, że jedziemy na zachód, słońce świeci przez szybę prosto w nasze oczy. Po ok. 5h jazdy docieramy w końcu do celu, gdzie stajemy na krótką chwilę przy słynnym znaku „Welcome to Las Vegas”, po czym wybieramy się na szybkie zakupy w Walmarcie. W supermarkecie spędzamy dużo więcej czasu niż zakładałyśmy, gdyż jedna z uczestniczek musi dokonać poważnego zakupu – jej walizka nie zdała bowiem testu wytrzymałości. Ja z kolei mam niemiłą niespodziankę, kiedy odkrywam, że część moich ubrań oraz kosmetyków jest oblepiona szamponem, który otworzył się i wylał pod naporem leżących na nim rzeczy. Następne pół godziny spędzam zatem nad moją walizką, próbując doprowadzić ją do porządku, powstrzymując przy tym płacz spowodowany zmęczeniem i bezsilnością.
Kolejny etap to oddanie naszego samochodu :( Odwozimy dziewczyny na lotnisko, po czym wraz z kierowcą dokonujemy gruntownego przeglądu auta – sprawdzamy wszystkie zakamarki, sprzątamy i po raz ostatni tankujemy. Następnie parkujemy w tym samym miejscu, z którego 10 dni wcześniej wyjeżdżałyśmy w naszą podróż życia, zdajemy kluczyki i dołączamy do reszty dziewczyn na lotnisku. Dopiero wtedy spoglądamy na ostateczne rozliczenie, które otrzymałyśmy w wypożyczalni – okazuje się, że w 10 dni przejechałyśmy łącznie…4,5 tys. km! Kiedy zdaję sobie sprawę, że dokonała tego tylko jedna osoba za kierownicą, cieszę się, że w Walmarcie kupiłam mały prezent jako wyraz wdzięczności ;)
Na lotnisku jesteśmy tuż przed północą, a do wylotu mamy jeszcze 8h. Czeka nas zatem kolejna długa (i nieprzespana) noc…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (6)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedziła 12.5% świata (25 państw)
Zasoby: 120 wpisów120 15 komentarzy15 720 zdjęć720 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
15.06.2016 - 17.06.2016
 
 
02.10.2015 - 25.10.2015
 
 
12.06.2014 - 15.09.2014